Kocham w ich programach umiejętność przedstawienia często bardzo skomplikowanych tematów w sposób, który zrozumiałby sześciolatek.

Od najmłodszych lat uwielbiałem programy Discovery. Piękne ujęcia przyrody, egzotyczne miejsca, fantastyczna narracja. Bez względu czy odcinek jest poświęcony migracji zwierząt, pożarom lasów, czy akceleratorowi cząsteczek. Zawsze potrafią przedstawić skomplikowane dane w tak genialnie prosty i zrozumiały sposób.

 

Ale o co chodzi?

Informacje, które są dla Ciebie jednoznaczne, mogą okazać się niezrozumiałe dla innej osoby. Weźmy na przykład liczby – niby nie ma nic bardziej jednoznacznego. W przeciwieństwie do ogólników jak „drogi samochód” (dla jednego oznacza koszt 70.000 zł dla drugiego 2.000.000 zł),  liczby powinny być jednoznaczne (jeżeli nie będziemy odnosić się do polityki, to „2” zazwyczaj oznacza „2”).

Codziennie jesteśmy zasypywani tak dużą ilością cyferek, że przestajemy rozumieć znaczenie większości z nich. Czy 2GB to dużo czy mało? Co oznacza dokładność 0,01%? Co oznacza ocieplenie kliematu o 1 st. C? Jeżeli nie nadamy kontekstu prezentowanym liczbom, jest duża szansa, że nasz odbiorca nie zrozumie ich znaczenia. Lub co gorsze dopowie sobie coś, co będzie działać na naszą szkodę.

Nadaj liczbom kontekst

To samo odnosi się do prezentacji. Zakładam, że jesteś specjalistą w swojej dziedzinie. Znasz najnowsze trendy, prognozy oraz swoją konkurencję. Wiesz, jakie liczby są „sexy”, a których należy unikać. Ważne – nie zakładaj, że odbiorca Twojej prezentacji wie tyle samo co Ty. Jeżeli by tak było –  nie potrzebowałby Ciebie.

Niestety mają miejsce sytuacje, w których prezenter zachwyca się wyświetlanymi danymi i patrzy w oczy słuchacza czekając na podobną reakcję. W tym czasie odbiorca usiłuje powstrzymać ziewanie i patrzy ukradkiem na zegarek. Jeżeli chcesz, aby zabłysnęły mu oczy, przedstaw swoje liczby w kontekście. Kontekście, który zrozumie odbiorca.  Brzmi banalnie prosto? Poniżej umieściłem ciekawy przykład.

Tylko 5% runku?
Wiele lat temu Steve Jobs został zapytany przez dziennikarza, co sądzi o utknięciu Apple na poziomie 5% rynku. Steve odpowiedział, że udział Apple jest większy niż udział BMW oraz Mercedesa na rynku samochodowym.  Produkty obu marek cieszą się dużym zainteresowaniem Klientów. Nikt nie będzie twierdził, że 5% oznacza ich rychły upadek. Jak widać, nawet na pierwszy rzut oka, niekorzystne liczby można przedstawić w dobrym świetle. Od Ciebie zależy, w jakim kontekście je przedstawisz.